Nie potrzebujemy motywacji

Nie potrzebujemy motywacji

Autor/ka: Monika Adamiec

Zaczęło się od wypalenia. Ciągłe zmęczenie. Brak radości z tego, co wcześniej cieszyło. Coraz więcej pracy i coraz mniej poczucia spełnienia zawodowego. Ciągłe myśli o byciu niewystarczającą. Ignorowanie pozytywnych opinii z zewnątrz. Każdy dzień pracy zaczynał się i kończył bólem brzucha. Codzienny stres. Nie motywujący, a odcinający dopływ energii.

Zamiast pójść do lekarza, wyjechać na urlop albo odejść z pracy wybieram stagnację. Nieświadoma, że dokonuję wyboru. Bo przecież beze mnie świat się zawali. A co dopiero firmy, w których pracuję. Przecież ja zawsze dowożę. Nie mogę powiedzieć a nawet przyznać przed sobą, że już nie daję rady. Odpoczywam wyszukując artykuły o wypaleniu. Potem kiedy już widzę czarno na białym, że to TO, wciąż nic nie robię. Czekam. Na znak. Albo chociaż, żeby ktoś bliski mi powiedział: masz do tego prawo, żeby nie dawać rady. Idź i zatroszcz się o swoje zdrowie. Nie powiedział. Nie opłacało się czekać. Ale w końcu sama sobie to powiedziałam: Potrzebuję zmiany, teraz.

Od tamtego doświadczenia minęło kilka lat. Dobrych lat. Choć nie od razu było lepiej. Organizm dochodził do siebie przez ponad pół roku od podjęcia decyzji, że zwalniam. Wprowadziłam zmiany w pracy, w życiu i zmieniłam częściowo priorytety. Jestem dużo zdrowsza i zaczęły mnie znów cieszyć rzeczy. Mogłabym tak zakończyć i potraktować ten krótki tekst jako inspirację do zmiany. Ale nie po to go piszę.

Piszę, bo jeśli czegoś mnie nauczyła ta historia oraz prowadzenie Pilatesu, to tego, że większość z nas wcale nie potrzebuje motywacji. Przychodzą do mnie osoby, które ciężko pracują, dając z siebie więcej niż to konieczne. Często przejmują się tym na co nie mają wpływu i po tej męczącej pracy albo w środku niej przybiegają na Pilates. Gdzie również dają z siebie wszystko. Pokonują lęki, ograniczenia w głowie i w ciele, pracując nad siłą, równowagą i mobilnością. Pracują, żeby być jak najdłużej w formie i zdrowiu. Wierzcie mi, te osoby nie potrzebują motywacji. Ani inspiracji.

To co najczęściej chcę im (i sobie) powiedzieć: NIE MUSISZ aż tak się starać. NIE MUSISZ aż tyle od siebie wymagać. Wiecznie się poganiać. Czasem odpuść i zrób mniej, gorzej, bo nie jesteś maszyną. A nawet maszyna się psuje. Pozwól sobie nie ogarnąć, być gorszą wersją siebie. Bo to jest życie.

Ty i ja nie potrzebujemy więcej motywacji. Potrzebujemy zwiększenia uważności na swój dobrostan. Nie celów i osiągnięć, ale zatrzymania. I samoprzytulenia.

narysowane lecące w chmurach koperty z pocztą

Jeśli interesuje Cię tematyka Przytulam się zapisz się na comiesięczny newsletter.

Będziesz na bieżąco z moimi nowymi projektami i dostaniesz dostęp do darmowych materiałów (w tym do specjalistycznych artykułów o terapii pedagogicznej i TUSach).